ycie jest pikne

ycie jest pikne

KAZIO

{ 12:48, 16 maj 2007 } { Posted in Scenki Ewangelizacyjne } { 0 komentarz(e) } { Link }

KAZIO

1. Pewien bardzo may Kazio powraca z kocioa.
  Mamo, mamo ju od progu gono krzyczy, woa.
 
Dzisiaj ksidz w kociele kaza odci grzeszne rce,
  Aby zego nie robiy, nie grzeszyy wicej.
  Ani troch ju.
  Mamo, mamo ja si boj, schowam si pod ukiem,
  Nie chc by mi kto odcina rczk ani nók.
  Mama na to: Kaziu, Kaziu mówisz co bez sensu.
 
Nie mamusiu, ja wyjadem cukierki z kredensu.
  Soik demu te.

Ref.     Kaziu, Kaziu Pan Jezus dobry jest,
          Kaziu, Kaziu daj przeprosi si.


2. Innym razem mama patrzy, a kaziu w zeszycie
  co notuje, stawia kreski i to bardzo skrycie,
  cicho co pod nosem mruczy i co jakby liczy.
 
Kaziu, Kaziu co Ty robisz, arytmetyk liczysz,
  wierzy nie chce si.

 
Nie mamusiu ja chc speni Boe przykazanie,
  77 razy chc wybaczy Ani bo mi zawsze co w
  zabawkach i miesza i psuje,
  za 78 z ni si porachuje.
  Bd spokoj mia.

Ref.   Kaziu, Kaziu Pan Jezus dobry jest,
        Kaziu, Kaziu i Ty wybacz tez.


3. Raz si Kaziu gdzie zagubi nie ma go od rana
  Mama rce zaamuje, caa zapakana.
  Na dodatek poginy gdzie zabawki z szafy,
  Akwarium z rybkami, chomik i zdjcie yrafy
  i cymbaki te.
  A tu nagle zadzwonili z domu emeryta,
  e tam Kaziu kogo szuka o biednych si pyta.
  Chce da babci swój pistolet, a dziadkowi farby.
  Bo Pan Jezus kaza rozda wszystkie swoje skarby
  by do nieba pój.

Ref.    Kaziu, Kaziu Pan Jezus dobry jest,
        Kaziu, Kaziu daj mu swe rce.


4. Dzisiaj w sklepie z ubraniami wszyscy si umiali
  i czego takiego jeszcze nie widzieli.
  May Kaziu nie chce mierzy koszuli i spodni.
  Bo w sukience gono krzyczy
bdzie mi wygodniej
  i w sandaach te.
 
Kaziu przecie to dziewczynce przystoi sukienka,
  Chcesz by chopcy ci wymiali, e jeste panienka.

  Kaziu stoi, prawie pacze i ma min biedn.
 
Bo Pan Jezus kaza zabra z sob sukni jedn
  i sanday te.

Ref.    Kaziu, Kaziu Pan Jezus dobry jest,
        Kaziu, Kaziu serce liczy si.


5. Dziwi Kazia to szalenie, pyta ma ochot,
  Zabroniono przecie w Pimie zmieni nawet jot.
  A co tylko chce wypeni nic mu nie wychodzi.
  Takie to zwtpienie Kazia w serduszku si rodzi.
  W gow drapie si.
  Matka Boa doskonale zna problemy dzieci,
  po cichutku odpowiada by Kazia osmieli.
 
Kaziu jeli chcesz wypeni Boe Przykazania,
  Zamiast tymi drobiazgami zajmij si kochaniem.
  Dalej rób co chcesz.

Ref.    Kaziu, Kaziu Pan Jezus dobry jest,
        Kaziu, Kaziu i ty kochaj te.



JESTEM GODNY

{ 15:31, 15 maj 2007 } { Posted in Scenki Ewangelizacyjne } { 0 komentarz(e) } { Link }

JESTEM GODNY

piew: "Nakarmie mnie Panie, nakarmie mnie, ochronie moje sanktuarium. Ty Jezu pokarm ywy mój" /x2

piew trwa cay czas, od koca sali/wityni idzie procesja, trzy osoby nios kielich, hosti i ampuki. W czasie tekstów mówionych piew si troch wycisza.

Osoba I:
Dlaczego wiat jest taki dziwny? Chc skosztowa prawdziwej mioci w moim domu. Dlaczego cigle mnie oszukuj? Oskaram sytych tego wiata. Tych, którzy w bkitnych kolorach obiecali mi, e bd mia dom, zamieszkam szczliwie. Bogaczu. Nie mam domu, bo napoie mego Ojca chciwoci, bo ukrade mu czas. Ty bogaczu powikszye we mnie gód. Kto mnie teraz nakarmi?

- piew si nasila, nastpnie cichnie.

Osoba II:
Moje serce pragnie prawdziwej mioci, Daam si zwie namow tego wiata. Bogaczu, lepy najemniku ludzkiego ciaa, zniszczye we mnie mio. Dlaczego nie otrzymujesz wyroku potpienia? Dlaczego si bogacisz, gdy ja umieram z godu mioci. Oskaram sytych. Tych, którzy pod paszczykiem byskotek, wiecideek i luksusu zwodz nas, modych ludzi i niszcz w nas gbi ludzkiej mioci. Ludzie, kto mnie teraz nakarmi?

- piew si nasila, nastpnie cichnie.

Osoba III:
Ja, mody czowiek domagam si szczcia. Dlaczego nikt mnie nie nakarmi? Oskaram sytych tego wiata, tych , którzy wmówili mojemu pokoleniu, e w yciu wystarczy si tylko bawi. Bogaczu widzisz mnie? Widzisz jak w kwiecie wieku konam, bo w sercu mam ból, blizny samotnoci, kadego dnia bezsens zaglda mi w oczy. Bogaczu, dlaczego mnie oszukae? Oskaram ci o zamordowanie pokolenia, które zmarnowao swoje ycie. Ludzie, jestemy godni, jestemy godni prawdziwej mioci. Kto nas teraz nakarmi?

Tu powinno nastpi wczeniej przygotowane wiadectwo o mocy Eucharystii. Jego tre powinna zakoczy si zdaniem: "Przyjmij Chrystusa". piew si nasila, a w tym czasie osoby niosce wysoko podniesione dary, przekazuj je tzw. Godnym. Na tle piewu po przekazaniu darów nastpuje komentarz:

Komentarz:
Nikt nie moe zastpi spotkania z Jezusem Chrystusem. Za chwil udamy si na Eucharysti, jest ona uczt mioci. Czy jeste gotowy na przyjcie Boga? Czy oczycie swoje poranione grzechami ycie? Dokd chcesz i ze swoimi grzechami? Tylko Bo ci moe nakarmi, gdy tylko On jest prawdziw mioci.



JONATHAN

{ 15:20, 15 maj 2007 } { Posted in Scenki Ewangelizacyjne } { 0 komentarz(e) } { Link }
JONATHAN


Musz opowiedzie ci pewn histori. Od momentu jej usyszenia nie mog milcze, a wic posuchaj:
Pewnego wieczora, kiedy czerwone soce ukadao si ju do snu wyszedem na pla, by poegna morze. I wtedy obok mnie usiada mewa. Miaa normalne biae skrzyda, czarne troch rozbiegane oczy. Zwykym, troch skrzeczcym gosem zwrócia si do mnie:
- Nazywam si Jonatan. To dobrze, e ci spotkaem. (A musz ci powiedzie, e to nasze spotkanie to nie takie zwyke "ple-ple", ale mona byo wyczu, e jest to spotkanie autentyczne, czyli danie czego z siebie).

A oto historia Jonatana, który jak si przekonaem nie by tak cakiem zwyk mew. Mia bowiem w swoim sercu zapisane, e jest po to, aby lata, e skrzyda ma po to aby obj z wysokoci cae morze, cay ld ... Dlatego, gdy budzi si kadego ranka, podczas gdy wszyscy jego bracia i koledzy wylatywali, by zowi jak najwiksz i najtustsz sardynk, albo lecieli na eb na szyj, by zapa najwikszy kawaek buki rzucany przez rybaków i marynarzy - nasz Jonatan otworzywszy oczy wzbija si w powietrze i lata! Z radoci, e znowu wstao soce, e woda si tak mieni, rozpociera skrzyda i nie pamita o tym, e jest godny, e inni lec na erowisko - lata! Stwierdzi: "Mam skrzyda po to tylko, eby lata!"

Latanie dla latania - to byo jego zadanie. Zdajesz sobie chyba spraw z tego, e to nie jest postawa grupy. Taka jednostka wybijajca si z utartych zwyczajów i norm wzbudza niech, nienawi, szyderstwo - tak jest nawet u tych wspaniaych ptaków, a nie wiem jak jest z ludmi...

I dlatego pewnego dnia matka zwrócia mu na to uwag: e wyglda okropnie, e jego koledzy maj silne, tuszczem nasmarowane skrzyda, które byszcz si w socu, a on co? Jest pomiewiskiem dla wszystkich ssiadów! Jego lotki, pióra s rozwichrzone jak broda marynarza na wietrze; chudy, wyglda jak wymoczek; bdzie przechodzi przez upierzenie...

- Jeste ju dorosy synu - wtrci swoje zdanie ojciec.
- Musisz zrozumie, e mewy lec rano na er. To s mdre stare zwyczaje, których nie wolno ama. Wspomnij take na mam i na mnie, którzy cierpimy, gdy le o tobie mówi.
Jonatan bardzo kocha rodziców, wic po chwili odpowiedzia:
- Dobrze tato! Odtd bd posuszny i bd robi to co inni.

I rzeczywicie, obudziwszy si rano, razem z caym modym towarzystwem, haaliwym ponad miar, wylecia na erowisko. Towarzysze wyrywali sobie sardynki, kócili si o ks chleba, konkurowali: kto szybciej, kto sprytniej, kto bardziej przewidujco uprzedzi drugiego. Krzyk ich rozlega si po caej okolicy. Jonatan patrzy coraz bardziej zdziwiony. Nie chciao mu si krzycze. Uwaa, e s troch mieszni, bo czy wane jak sardynk si zje?

By posuszny i drugiego dnia. Trzeciego poranka take zerwa si z innymi, ale gdy oni znów zaczli swoje:
- Moja, moja sardynka!
- Ta jest adniejsza!!!
- Gdzie si pchasz! Ten ks jest mój!
- Nieprawda! Mój!
- Ty fajtapo, byem pierwszy!
Jonatan wzbi si w gór...,
- Nie mog tak jak oni! Bo mnie rozerwie! Bo strac samego siebie!

I znowu lata. Lata bez odpoczynku, bez wytchnienia, cay dzie, a w kocu jego wzburzone serduszko si uspokoio. Wieczorem wróci do stada z gotowym planem na jutro. Rankiem wylecia w przeciwn stron ni reszta kolegów i zacz wiczy. Stwierdzi bowiem, e samo latanie mu nie wystarcza. Zacza od szybkiego lotu. Czy znasz cho odrobin szybownictwo czy lotnictwo? Jeli nie powiem ci tylko, e gdy samolot lub ptak rozwija szybko, napotyka na granic, w której nastpuj drenia caego korpusu i wtedy naley wczy dodatkowe silniki, aby samolot nie rozerwa si w powietrzu. Wyobra sobie teraz Jonatana wiczcego szybki lot. Nikt go nie uczy, nikt mu niczego nie wytumaczy, i gdy dotar do takiej granicy - zadra i w uamku sekundy z szalon szybkoci run gow w piach. Przyrba w pla a zadudnio. Gdy si ockn bolao go cae ciao. Ogarno go zniechcenie:
- Widzisz Jonatanie - to nie dla ciebie. Nie przeskoczysz samego siebie. Nie uda ci si nigdy przekroczy tego progu. Wymylie sobie, e jeste inny.
- Wracam do stada - postanowi. - Rodzice si niepokoj, bo ju noc zapada. Jutro lec ze wszystkimi na erowisko.

Rozwina obolae skrzyda. Troch si ba, gdy nigdy adna mewa nie fruwaa noc. By pewny jednak, e znajdzie drog do domu. Wzbi si w gór i ... a dziób otworzy ze zdumienia:
- O Panie, to jest co wspaniaego!

Ujrza bowiem grzbiety fal migocce srebrn barw ksiyca. Cae niebo przegldao si w morzu! By tak zachwycony, e a robi jedno koo za drugim. Nie czu zmczenia. Nie czu upadku. By szczliwy i chcia lata take noc. Rano oczywicie nie wylecia na erowisko. Po wielu próbach, po cigym zaczynaniu od nowa nadszed dzie, w którym Jonatan zakrzykna:
- Niemoliwe!!! - przekroczy bowiem t granic, która powstrzymywaa go od rozwinicia wikszej prdkoci. Zacz piewa z radoci. Krzyk jego przenosia wzburzona powierzchnia morza.

Wyznaczy sobie nowe granice. Po locie na szybko wiczy lot na dugo, potem na wytrzymao. Podczas lotu dowiadczy wiatrów, które albo si sprzeciwiaj albo nios i zastanawia si, czy on, may ptak, moe przezwyciy ywioy? Ale im wicej si z nimi mocowa, im wicej si zmaga, tym lepiej poznawa prawa jakie nimi rzdz. W dowiadczeniu zdobywa wiedz. Chodzio o to, eby tak si ustawi do przeciwnego wiatru, aby poniós nas w obranym kierunku (lot trawersem), aby nam pomóg. I nasz Jonatan odkry w jaki sposób z przeciwnoci mona czerpa si do realizowania wasnych zamierze. Cieszy si jak dziecko, gdy myla, e jak wróci do stada i pokae im to wszystko, czego si nauczy, to inni te bd chcieli lata tak jak on! I bdzie ich uczy!

Jak najlepiej umia Jonatan zrobi kilka wspaniaych kó i z gracj spyn na ziemi. Ale ku jego wielkiemu zdziwieniu nikt nie zwróci na to najmniejszej uwagi! Zauwayli go, owszem, ale w cakiem innym celu:
- Jonatanie! Wystp na rodek! - gos przywódcy stada zabrzmia niespodziewanie i ostro. A musisz wiedzie, e mewy zawsze tworz jaki okrg o ile siadaj na ziemi, i wystpi na rodek to najwiksza haba, najwiksze upokorzenie dla mewy! Przywódca stada powtórzy rozkaz. Jonatan zaskoczony nie myla o sobie. Bardziej go palia wiadomo bólu jego rodziców, haby jaka na nich spada przez niego.

Stado skazao Jonatana na banicj. Bez prawa powrotu.
- Nie naleysz ju do nas. Od tej chwili wymazujemy twoje imi z naszej pamici. Zamae odwieczne prawo mew. Aby twoje skrzydo nie zahaczyo ju nigdy o nasze tereny owieckie!
- Sowa przewodnika byy ostre jak kolce. Wszystkie pozostae mewy, stojc w krgu milczay. Milczeli rodzice ze spuszczonymi gowami. Presja tych, którzy patrz jest ogromna. Potem wszyscy odwrócili si od niego. Jonatanowi nie pozostao ju nic. Nie mia nawet czasu ani sposobnoci, eby poegna si z rodzicami. Wzbi si w gór, jeszcze ostatni raz spojrza na stado, na miejsce, gdzie si urodzi, gdzie nauczy si pierwszych ruchów skrzydami i odlecia daleko ...

Ale co dziwnego, nie odczuwa do nich urazy, mimo tego, i powiedzieli mu e ma i precz. I nie odczuwa samotnoci, ani przeraenia. Mia w sercu dwie sprawy: powiedzia sobie - "Oni mnie nie rozumiej" oraz "teraz mog powici si temu do czego jestem powoany". I ju prawie radonie zabra si do wiczenia figur. Jeeli znasz si cho troch na lotnictwie, wiesz co to jest lot rub, beczka itd. A im wicej wiczy, tym bardziej dochodzi do przekonania, e nigdy nie bdzie aowa tego co utraci, e jeli postawi sobie wzniose cele, to pozostanie wiecznie mody! W jego sercu mieszkaa pogodna rado bez odrobiny alu czy przeklestwa. Strach, gupota jest tym co skraca ycie. Cel i zadania jakie stawia sobie mewa czyni j wiecznie mod.

A pewnego ranka podczas zwykych wicze ujrza dwa ptaki. Ale co to byy za ptaki? O Panie!!! Lniy jakby byy odbiciem soca. A leciay tak równo, tak dostojnie, tak wspaniale, e Jonatanowi zamaro serce! O dziwo zauwayy go i w krótkim czasie znalazy si przy nim:
- Jeli chcesz lata tak jak my, zabieramy ci ze sob na Gór Wiatrów. Jonatan spojrza na siebie w prawdzie i zrozumia, e nie dorasta im do pit:
- Nie potrafi tak jak wy.
- Jeeli chcesz, potrafisz - odpowiedzia jeden z nich. I wtedy Jonatan podj decyzj:
- Chc! Lec z wami!

Znalaz si w cakiem innej krainie. Lecia w towarzystwie dwóch nieznajomych. Wszed w now granic i jego upierzenie zaczo lni. By podobny do nich zewntrznie. A lecieli z szybkoci 400 km/h, - czyli - pomyla - mog pobi dotychczasowe rekordy! Wic waciwie nie powinno by adnych granic, skoro jestem zdolny pokolei je przekracza? Granica jest now poprzeczk, a co poza ni?

Czas sprawia jednak, e co innego jest wiedzie, zna, a co innego dowiadczy, przey. Gdy co przeyjemy, to wtedy to "co" staje si nasze wasne. Staje si naszym bogactwem. Czy pamitasz co mówiem o prawdziwym spotkaniu? e musi to by danie siebie? Prawdziwa rozmowa zawiera gbokie sowa. Ale czasem wystarczy jedno sowo - jestem - i dalsza rozmowa odbywa si bez sów, bo sowa ju nie s potrzebne. Sowa s jak obrazy. Jeden pytki, który po pierwszym obejrzeniu nie jest ju tajemniczy. S jednak inne, w które wci mona wchodzi cigle co odkrywajc. Takie "jestem" zdarza si czasem na modlitwie. A Jonatan?

W krainie, w której si znalaz zobaczy wiele ptaków. Jedni wiczyli prdko, inni dugo lotu, jeszcze inni co innego. Kiedy zbliy si do nich poczu jak bardzo jest niedoskonay ze swymi "osigniciami". W pewnym momencie zrozumia, e jest zmczony. Co to znaczy? Zobaczy, e s tacy, którzy wci próbuj, tak jak on staraj si by lepszymi. Lecz s te i tacy, którzy szukaj komina powietrza, by wiatr niós ich bez wysiku. Podczas ldowania Jonatan czu si niezdarnym, ldowa ciko i gono, podczas gdy inni tak lekko. Ale mimo tego uczucia mniejszoci, a moe ponad to uczucie mniejszoci zapanowao midzy nimi braterstwo serc bez gestów i niepotrzebnych sów. Czu si dobrze wród nich, dlatego cay dzie stara si ich naladowa. Zauway jedn mew, któr inni naladowali, podziwiali, ale bez cienia zazdroci, jakby z radoci. By to Saliwan. Jonatan podbieg do niego. Byo to spotkanie kogo dowiadczonego z kim pocztkujcym.
- Jonatanie - rzek Saliwan - musisz uwiadomi sobie, e jeste wyjtkiem, e jeste naznaczony. My take patrzymy na ciebie i podziwiamy twój ogromny postp. Jonatan sta zaenowany.
- Posuchaj - cigna Saliwan jakby nie dostrzegajc reakcji Jonatana. - Istota mewiego rodu jest denie do doskonaoci. Chcemy osigna nowy wymiar w naszym yciu. Ale nawet ta kraina ma ograniczenia - nie jest to jeszcze miejsce absolutnej doskonaoci. Moesz lecie dalej i szuka, ale zawsze zauwaysz, e jeste czym ograniczony. Chcesz osign doskonao wiczeniem, prac, ale to jest niemoliwe. Nie tylko to si liczy.

Jonatan chcia si o to zapyta, ale przyszo mu na myl, e nie warto od razu o wszystko pyta. T chwil, gdy co w nas samo dojrzeje, wasne odkrycie, zapamitamy do koca ycia... A teraz chcia lata dalej. Z radoci nawet w nocy y tymi ideami, o które walczy za dnia. A z dnia na dzie by doskonalszym w poszczególnych wiczeniach. Dowiadczone mewy wskazyway mu delikatnie w czym ma si poprawi, a on by im za to wdziczny. Poniewa by wyjtkowym ptakiem zauway, e doskonao rodzi si nie tylko w wiczeniu, ale i w medytacji. Trzeba umie zatrzyma si jak starsze mewy, zamilkn cakowicie rozmylajc. Doskonao zdobywa si te na medytacji i na rozmowie z Tym, który mówi "jestem". Zrozumia Saliwana.

I wtedy zdecydowa si. Podfrun do tego najpikniejszego, najzgrabniejszego w poruszaniu, najmdrzejszego ptaka, który nazywa si Cziang. Ich pierwsze spotkanie byo bardziej gbokie ni wszystkie, jakie dotychczas Jonatan przey. Zdawa si mówi: "Chciabym pomilcze przy tobie, aby twoje wiato mnie przenikno, aby twój spokój sta si moim pokojem, aby naprowadzi moje rozbiegane myli na swój tor!...

Jonatan odezwa si po chwili:
- Czy Góra Wiatrów moe zapewni mi doskonao? Cziang ze spokojem odpowiedzia patrzc przed siebie:
- Góra Wiatrów to tylko droga do doskonaoci. Ale jest tak ojczyzn, prawdziw ojczyzn doskonaoci, która znajduje si poza miejscem i czasem. Tam wszyscy s doskonali! To miejsce nazywa si ..., - Czy mona tam dolecie? - zapali si Jonatan.- Pierwszy raz przekroczye bramy tej ojczyzny - odrzek Cziang spojrzawszy na niego z wielk yczliwoci - gdy uwiadomie sobie, e nie mona sta w miejscu, e cay czas granic po granicy trzeba zdobywa doskonao. Bo zatrzymanie si, na której z nich jest cofaniem! Aby dolecie tam trzeba lata z prdkoci myli... Chcie to móc. Jonatan zaskoczony spuci gow, ale wnet j podniós:
- To niemoliwe... a jednak chc by twoim uczniem.
- Dobrze - umiechn si Cziang. - Najpierw musisz uwiadomi sobie cel. Cel tych wszystkich mczcych wicze, poraek, upokorze, kolejno zdobywanych doskonaoci. Musisz uwiadomi sobie, e ciao nas ogranicza, bo jest wymierne, a myl jest nieograniczona. Musisz zapomnie o wszystkim co dotyczy twojego ciaa, o wszystkich prawach fizyki, wzorach chemicznych, o wszystkim czego si uczye, bo to nie ten wymiar! wicz i nie ustawaj!

Po tych sowach Cziang nie wywoujc najmniejszego szelestu trawy, nie robic niepotrzebnego ruchu skrzyde, wzbi si w gór i tak królowa, a promienie soca zlay si z nim w jedno. Zachwycony Jonatan pokrci ze wzruszenia gow i ... zacz wiczy.

Po wielu nieudanych próbach Jonatan wszed w siebie. Pierwszy raz znalaz si tam gdzie jego myl!!! Chcia dzikowa - rozrywaa go rado. Doszed do swych pragnie. Odszuka Czianga. Czy uwierzysz, e to spotkanie byo jeszcze gbsze? To bya rado zamknita w spojrzeniu, w dreniu serca, w pokoju, w tym co ich czyo! Jedyne sowa jakie powiedzia Cziang:
- Jonatanie - czy widzisz dwa soca i zielon planet?
- Ju tam jestem Cziang ...

Nastpiy nowe loty, nowe wiczenia. Wreszcie, pewnego dnia Cziang owiadczy:
- Teraz bdzie ostatni etap.
I zacz mówi Jonatanowi o tym, czym jest istota dobroci, czym jest istota mioci...
- Chc aby zrozumia czym jest mio...
Zaczli wiczy razem. Cziang, który bacznie obserwowa swojego ucznia rzek w kocu:
- Jeste niezwyky Jonatanie. Ju teraz znajdujesz si na granicy doskonaoci, ale ostatni krok musisz zrobi sam, Jonatanie!!!

I po tych sowach Cziang... rozpyn si, znikn...Jonatan zosta sam, ale nie rozpacza, nie czu alu. Cziang by tym, który da mu doskonao, podprowadzi, szed z nim pewien wany odcinek drogi. Jonatan nigdy tego nie zapomni. Na zawsze pozostanie wierny i wdziczny swemu Mistrzowi. Ale to co ich czyo nie byo w stanie, nie mogo ich spta. Byo to tak pikne, tak czyste, e nie mogo doprowadzi do zgubnego zapatrzenia w siebie, oko w oko, dziób w dziób, zapomnienia o celu.

Teraz Jonatan zosta Mistrzem. Ale coraz czeciej myla o stadzie, które opuci.- Moe jest tam mewa, której mog da wszystko co mam? Saliwan obserwowa go:
- Wiem o czym mylisz. Tamto ycie nie jest ju dla ciebie. Jeste wyrzutkiem, oni ci odsunli, przekrelili ci. Pozosta tutaj i ucz te ptaki, które s tutaj. - Chcia go ratowa, zatrzyma take dla siebie. Wybra z drog: nigdy za wszelk cen, tak nie mona ratowa drugich. I Jonatan pozosta jeszcze jaki czas, ale nie mia w tym co robi radoci.- By moe czeka na mnie jedna mewa, która chce lata tak jak ja chciaem - przeladowao go przez cay czas.
- Wracam do swoich - zadecydowa w kocu. - Mewa jest ptakiem powoanym do wolnoci. Poegnanie odbyo si bardzo zwyczajnie, bez ez, bez wystawnego obiadu.
- Kady ma swoje zadanie - rzek Saliwan - przepraszam, e nie chciaem tego zrozumie. Zam skrzydo i skr kark stary. Powodzenia. Jonatan umiechn si tak, jak tylko mewa potrafi i zabra ze sob jedn myl: MEWA TO PTAK POWOANY DO WOLNOCI!!!

Na terenach banicji Jonatan spostrzeg z daleka latajc, samotn mew. Jednoczenie dolecia do niego jej krzyk:
- Ja wam poka! Gupcy jestecie! Nie widzicie nic poza kocem waszego dzioba! Jonatan podfrun do niej:
- Kim jeste? Ja nazywam si Jonatan.
- Ale ty latasz! Nigdy o tobie nie syszaem. Czuj, e chyba mnie rozumiesz, nie jak ci, którzy mnie wyrzucili. Durnie! Nie widz nic poza kocem wasnego dzioba! Tylko sardynki!!!
- Suchaj! Nie denerwuj si. Rozumiem ci doskonale. Sam byem w tej sytuacji, a w kocu zrozumiaem, e mam skrzyda po to, by nimi sterowa.
- Dzikuj Jonatanie. Jestem Land. Czy nauczysz mnie lata tak jak ty?
- Chtnie, jeli jednak bdziesz pamita przez cay czas, e ten, który nie chce lata nie jest gorszy od ciebie, ode mnie.
- To trudne, ale zgadzam si. Chc lata tak jak ty!
- Masz duo zapau - umiechn si Jonatan. - Zaczynamy!

Od razu ich stosunek uoy si na lini mistrz-ucze. Jonatan tumaczy, e nie chodzi o to, by wygra z mistrzem, ale aby go podpatrywa, korzysta jak najwicej z jego czasu. Land by porywczy, chcia od razu osign wszystko, ale dowiadczony mistrz cierpliwie tumaczy, jak dochodzi si do doskonaoci, dawa wskazówki i kad nacisk na dokadno. Land robi due postpy.

W krótkim czasie odkryli innych banitów. I tak Jonatan mia osiem ptaków, które chciay za wszelk cen lata. wiczyli duo, ale mistrz zauway, e nie obchodzio ich po co wicz. A to przecie trzeba wiedzie. Moe nie zrozumiej od razu, ale powinni mie zaufanie do tego kto uczy. Jest to podstawa, której nie mona pomina. Nie wystarczy wiczy dla ambicji. Trzeba wiedzie po co si wiczy. Ale uczniom atwiej byo wiczy ni zrozumie to wszystko. I dlatego Jonatan oprócz wicze wygasza im konferencje. Mówi:
- W kadym z was jest prawda o Wielkiej Mewie! Kady z was jest powoany do wolnoci.
A oni zasypiali na tych konferencjach zmczeni wiczeniami. Ale Jonatan mia wiele cierpliwoci. Nie zaamywa si. Wiedzia, e w wiczeniach byli coraz doskonalsi. W sprawach celu jednak nie postpowali ani na krok. A Jonatan powtarza:
- Trzeba skoczy z przyzwyczajeniami, eby wyzwoli si od ciaa. - Pragn, by i oni zrozumieli co jest ideaem mewy.

Pewnego ranka po wstpnych wiczeniach mistrz oznajmi:
- Wracamy do swoich.
- ...??...!!! Co??? To niemoliwe! Oni nas zadziobi!
- Nie damy si sprowokowa. Jestemy wolni i sami wybieramy. Wiemy i musimy by tymi jakimi chcemy by! Startujcie za mn! - wzbi si w gór. Wród ucznów powstaa konsternacja: co robi?!
- Przecie nas wygnali! To szalestwo! Nie lec!
- Musimy mu pomóc - krzykna Land. - Obroni bo zginie i kto nas bdzie uczy. - Poderwali si wszyscy. Dogonili Jonatana.
Utworzyli klucz dwójek. Jonatan nie odwracajc si powiedzia:
- Startowalicie dwadziecia sekund za póno. - Nie mówi im, e lec niezbyt równo, e powinni zachowa mniejszy odstp. Bya to krótka, ale dobitna lekcja posuszestwa.

W piknym stylu, dwójkami wyldowali obok stada. Land by ogromnie zdziwiony, bo speniy si sowa Jonatana: "nie bdzie walki". Ale o wiele bardziej zdumione byo stado. Przewodnik owiadczy:
- Bdziemy ich ignorowa, tak jakby ich wcale nie byo. S banitami, nie wolno z nimi rozmawia, ani si z nimi przyjazni.

Gdy nadszed ranek Jonatan zacz zwyke wiczenia. Ale dla jego uczniów wcale nie byy takie "zwyke". Trzeba byo bowiem wiczy na widoku, gdy inni patrz! A mistrz jakby tego nie zauway: kaza najsabszemu z grupy Martinowi wykona najtrudniejsze wiczenie! Wzbi si w gór, sta w powietrzu, zatrzyma si nie ruszajc skrzydami. Martin ba si, ale z drugiej strony chcia by posuszny. I ku jego wielkiej radoci udao si. Pierwszy raz tak dugo "sta" w powietrzu! Jonatan kaza mu przej do nastpnych wicze. Nie wypowiedzia adnego sowa pochway.
- To byo twoje zadanie Martin. Wykonae je, przejd do nastpnego.

Stado mimo wszystko podgldao wiczcych. Starzy mocno trwali przy swoich pogldach. Ale ci w rednim wieku zaczli zauwaa bezsens swojego ycia. Przychodzili noc do Jonatana:
- Pozwól, e bdziemy twoimi Nikodemami. W dzie bdziemy przy stadzie, ale noc bdziesz nas uczy lata. Jeden zapyta:
- Czy by z tob to znaczy odrzuci prawo?
- Jedyne prawo to prawo wolnoci - odpowiedzia Jonatan.

I przychodzili i latali noc. Ale nie byo to zbyt bezpieczne. I zdarzyo si to, czego si obawiali. Jeden z nich, Kirk, zama skrzydo. By to wic niezbity dowód nieposuszestwa wobec stada. Nie znaczy to, e nikt si nie domyla nocnych lotów, ale dotd mona byo udawa, e nikt nic nie wiedzia. Ale tego ranka, gdy wzeszo soce, od razu oczy wszystkich zwróciy si na Kirka. Dra i on , i ci wszyscy, co z nim latali. I wtedy przylecia Jonatan:
- Kirk, czy chcesz lata? - zapyta Jonatan wprost.
- Chc - odpar z odwag, która przysza nie wiadomo skd.
- Czy wierzysz, e moesz lata, e mog ci to uczyni?
- Wierz!
- Le!
Posusznie z radoci wzbi si w powietrze. Lata! A po zamaniu nie byo ladu! Stado patrzyo na to w zdumieniu. Nastpi podzia stada. Jedni zaczli uwaa Jonatana za boga, inni za szatana. A to Bóg mieszka w Jonatanie.

Jonatan za niestrudzenie gosi swoim uczniom konferencje:
- Musicie wiedzie dlaczego chcemy lata. Trzeba nam zrozumie, e w kadym z nas mieszka Wielka Mewa. I dlatego jestemy powoani do wolnoci. By wolnym znaczy nie y w bojani, bo to jest mier dla mewy. Jest tylko jedno prawo - kady z nas jest wolnym ptakiem. Musicie w to uwierzy! Musicie tego chcie!

Starsze mewy, które go suchay, zrozumiay co zgubiy w yciu, e co przegapiy i straciy, ale bali si odezwa. Modzi niewiele zwracali na to uwagi. Woleli wiczenia. Do Jonatana zgaszao si coraz wicej ptaków. Byli tacy, którzy ostrzegali go, e to moe si le skoczy, bo wikszo stada jest w dalszym cigu wrogo nastawiona.

I pewnego dnia, podczas odbywajcych si wicze, pewna matka mewa pokazywaa swym malestwom co to znaczy lata. Zapatrzona w dzieci wesza na tras szybkiego lotu. Fleczer, który akurat tam wiczy w ostatniej sekundzie zauway j i mae. Lecia z tak ogromn szybkoci, e rozbiby te mae w puch. Caym wysikiem woli i ciaa zeszed minimalnie z trasy lotu i roztrzaska si na skale. Czy wyobraasz sobie co zostao z ptaka, który z tak szybkoci zderzy si ze ska? Mokra plama i pióra! Wszyscy zamarli. Wrogo nastawione mewy przygotowyway si ju do ostatecznej rozprawy z Jonatanem. A on spokojnie podlecia do tej skay i nagle wszyscy usyszeli piew: piew Fleczera!!!
- Fleczer! Postpie wspaniale - rzek Jonatan - jak ci tam jest?
- Zrobiem tylko to co powinienem i wiesz, Jonatanie, tu jest wspaniale!!! Jest mi bardzo dobrze!
- A moe chciaby pozosta jeszcze troch z nami?
- Chciabym, bo daleko mi jeszcze byo do ciebie.
- Wierzysz, e mógby wróci do nas?
- Wierz!
- Wracaj!
I na oczach wszystkich z tej mokrej plamy i kilku piór wyoni si znów prawdziwy Fleczer!
- Dzikuje Jonatanie. Wydaje mi si, e zrozumiaem, e nasz wolno powinnimy umie wykorzystywa.
Jonatan z umiechem pokiwa gow. Nienawi stada przycicha. Fleczer coraz wicej przebywa z Jonatanem. Obserwowa te swoich modszych i starszych kolegów towarzyszcych stadu. Pewnego dnia zwróci si do mistrza:
- Trzeba kocha stado, prawda? Ale czy mona mie mio do tych, którzy maj inne oczy, inne uszy ni my, tych, którzy nami pogardzaj?
- W nas - odrzek powanie Jonatan - nie moe zagoci nienawi. Nie moemy si wyej ceni ni oni. Nawet gdy poznasz swoj warto to bez gestu nauczyciela bdziesz dawa siebie. Inni bd myleli, e ci to nie kosztuje. Tylko ty sam bdziesz wiedzia ile musisz woy w to wysiku. A potem Jonatan spojrza na dziwnie spokojne morze, na tak znany brzeg.
- Gdzie indziej s te stada mew, bo morze jest takie potne, i tak wiele ma brzegów. Moe yje wród nich jaka mewa, która chce wzbi si w powietrze, aby lata.
- Nie moesz nas opuci mistrzu - zatrwoy si Fleczer - nie poradzimy sobie bez ciebie.
- Musicie bazowa na tym, co zdobylicie w kontaktach ze mn. Niech doskonao zostanie, ja odchodz. Pamitajcie tylko, e nie mona dowierza tylko swoim uszom, oczom, sercu, rozumowi - bo mona si pomyli. Moje siy to nie wszystko.
I ... znikn ... Fleczer zamar na chwil, ale nie na dugo. Polecia do uczniów.
- Suchajcie, w kadym z nas jest prawda o Wielkiej Mewie. Musimy wiedzie po co chcemy lata coraz pikniej.
MEWA JEST PTAKIEM POWOANYM DO WOLNOCI!!!!!

I to jest koniec historii walki o idea Absolutnej Mewy. A moe nadszed czas, aby by to pocztek takiej walki w twoim yciu ... JONATANIE ...? Ta walka nada sens Twemu yciu, trzeba tylko wiedzie o co si walczy i po co! Acha, i jeszcze jedno: nie zdobywaj doskonaoci tylko dla niej samej...




{ Poprzednia strona } { Strona 2 z 14 } { Nastpna strona }

O mnie

Strona gwna
Mj profil
Archiwum
Przyjaciele
Mj album zdj

«  Czerwiec 2017  »
PonWtoroCzwPiSobNie
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930 

Linki

Adonai
opoka
Amen
Jezus
SWE
Lednica
Przystanek Jezus

Kategorie

Duch Swiety
Hymny spotkan mlodych
Jan Pawel II
Malleo Reggae Rockers
Milosierdzie Boze
Muzyka
O mnie
Perelki: Duchowe
Perelki: Jezus
Perelki: Milosne
Perelki: Rodzinne
Perelki: Szczescie
Perelki: Zyczenia
Perelki:Malzenskie
Perelki:Okazjonalne
Perelki:Przyjazn
Perelki:Samotnosc
Piesni do Ducha Swietego
Piosenki religijne
Scenki Ewangelizacyjne
Spiewnik wielkanocny
Spiewnik wielkopostny
Wielki Post
Wiersze
Zdjcia

Ostatnie wpisy

Matko Najwitsza
Jezu Chryste Panie miy
Cierniami uwieczona
Wielki Post
ALBOWIEM CI...

Przyjaciele

Toi.pl | Katalog stron - Jachu.pl | Katalog stron - MiejsceMoje.pl | Darmowe ogoszenia | Czatpol.pl